Pierwszy blog z gatunku cycle chic narodził się w Łodzi. Premierowa notka pojawiła się dokładnie 15 października 2008 r.
Witek Kopeć, ojciec założyciel bloga, tak pisze o początkach swojego przedsięwzięcia : W moim przypadku zadziałały kontakty zebrane w trakcie parumiesięcznej aktywności w ramach partyzanckiej Grupy Pewnych Osób, monitorującej estetykę i porządki panujące w Łodzi. To jedna z "pewnych osób" nadała mi copenhagen cycle chic, napisałem do niej, że w Łodzi też się coś podobnego zdarza, w odpowiedzi przeczytałem że w sezonie to może jeszcze, ale teraz to już nie (był październik), a następnego dnia spotkałem na ulicy pierwszą Panią w butach z obcasami na holenderce!
Postanowiłam podrążyć temat...I zadać Witkowi parę pytań
Co Cię podkusiło,żeby założyć bloga?
Chęć przetestowania jak wygląda łódzka rzeczywistość; wcześniej fajni rowerzyści gdzieś mi tam migali, ostatniego lata (i na początku jesieni) zacząłem ich coraz baczniej rejestrować (póki co bez aparatu fotograficznego), aż w końcu Michał .skunk. nakierował mnie na ccc.
Czy łódzcy rowerzyści są cycle chic?
Są. Niektórzy. I to niezależnie od pory roku. Najwięcej tutaj "miesza" brać studencka - uniwerek, politechnika, uczelnie artystyczne. Rower miejski staje się czymś popularnym i w obliczu komunikacyjnych problemów miasta jest konkurencyjnym środkiem transportu na krótkich dystansach. Jak bardzo są eleganccy widać na fotografiach tych, którzy zostali wybrani na najbardziej szykownych w danych miesiącach.
Czym poruszasz się po Łodzi?
Jeżdżę rowerem. Zaraziłem też swoją żonę (pobraliśmy się 1,5 roku temu), która teraz jednak odpoczywa od roweru w związku z rosnącą w niej Zawartością.
Ile masz rowerów?
Posiadam kilka rowerów, używam aktualnie 3 (czwarty, trekkingowy czeka na serwis od września). Są to rowery miejskie, sprowadzone z Zachodu (Niemcy, Holandia) używane. Jedna damka (Magdy, mojej żony) i dwa męskie (jeden ze sprawnym dynamo, a drugi z ramą odpowiedniej wielkości; wybieram je zależnie od panujących warunków). Poza tym posiadam jeszcze pięć rowerów, kupionych z myślą o sprzedaniu ich (na komercyjnej witrynie lodzcyclechic.com, która póki co jeszcze nie istnieje).
Co Cię zaskoczyło przy okazji obserwacji łódzkich rowerzystów?
Bogactwo stylów, śmiałość z jaką decydują o tym, żeby jednak wybrać rower, kreatywność, dopuszczanie myśli o połączeniu roweru i wyjściowych ciuchów.
A oto ojciec założyciel czyli Witek w własnej osobie, sfotografowany w czasie wykonywania blogowych obowiązków

fantastyczna sprawa!!!!!
OdpowiedzUsuńW górę Wićkę :-D
OdpowiedzUsuńjeśli chcesz zrobić parę fotek rowerzystów to w sobotę o 16 pod popiersiem Tadeusza Boya-Zalewskiego na plantach, obok Papieskiej Akademii Teologicznej będzie kilkanaście rowerzystów zebranych na wyścig (alleycat)
OdpowiedzUsuńdzięki za info, paparazzi przybędą:P
OdpowiedzUsuńForza Witek!
OdpowiedzUsuńNiech Bóg ześle niograniczone szczęście na tego kto uwiecznił ojca założyciela Łódź cycle chic! :)
OdpowiedzUsuńŁódź jako wzór - jak to miło brzmi.
OdpowiedzUsuńChoć to i kolejny dowód dla malkontentów, że nasze miasto nie jest takim jak pokazują w TVNie ;-)
Ahoj Łódź CC!