Kto by pomyślał, że to takie proste? Wystarczył jeden krótki spacer z tzw. miejsca pracy do Delikatesów na Rynku Głównym (czyli jakieś 30 metrów), by złapać w kadrze dwójkę niezrażonych chłodem rowerzystów.Wizja czatowania tygodniami z oszronionym aparatem, odmrożonymi końcówkami palców i zakatarzonym nosem chyba się nie sprawdzi.Pomijając jakość fotek, jestem usatysfakcjonowana.Statystyki pojawiania się cyklistów w kadrze pozwalają mi zachować duży optymizm na przyszłość.A wiosną...to się dopiero zacznie.
Moją uwagę zwróciła czapka i okulary tej pani.
Minutę po pani pojawił się pan. Pierwsze skojarzenie zimmmnooo - jest trafne. Było bardzo zimno.
Tuż obok odbywała się akcja odśnieżania dachu.Rower chwilowo w niebezpiecznej strefie.
brrrr zimno
OdpowiedzUsuń