piątek, 9 stycznia 2009

W miejskiej dżungli nic nie ginie

Fot. Jagoda Jałowiec
Posylwestrowa powolność myśli, trzaskający mróz, placyk tuż obok siedziby władz miasta na K. W drodze na tajską zupę (nasz tramwaj z właściwą sobie przekorą przyjechał na końcu)
dokumentujemy drugie życie stacji bazowych miejskich rowerów. Podczas gdy niebieskie cuda przechodzą gruntowny przegląd w ściśle tajnym magazynie, inni korzystają z ciężkich, topornych i niestety niezbyt atrakcyjnych pod względem wizualnym stacji, używając ich jako stojaków. Zagadką pozostaje, kto jest właścicielem uroczego składaka. Tramwaj w końcu przyjechał.

2 komentarze:

  1. Witam, Idea KR bike chik strasznie mi sie podoba.
    Proponuje polaczyc ta inicjatywe z unikatowym kontem w serwisie Flickr.com. Sam od bodaj dwu miesiecy prowadze profil i grupe krakow.bicycles (http://flickr.com/photos/krakowbicycles oraz http://flickr.com/groups/krakowbicycles/). Zaleta flickr.com jest automatycznie szerokie grono odbiorcow, tym bardziej, gdy otaguje sie zdjecia "krakoff" (pojawiaja sie wtedy na stronie Marcina Wojcika którą odwiedza mnóstwo ludzi).
    Pozdrawiam serdecznie,
    SB

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam
    dziękuję bardzo za podsunięcie fajnego pomysłu:) jestem blogowym debiutantem
    kraków cycle chic uważam wciąż za stronę w rozruchu a nie do pokazywania ...:)
    przynajmniej przez kilka dni zanim zacznę umieszczać na blogu prawdziwy cycle chic (od dłuższego czasu walczę z zarazą zimową, stąd też bieganie z aparatem za zimowymi rowerzystami wykluczone)
    ale pewnie w najbliższych dniach przyłącze się do flickr -owej społeczności
    pozdrawiam serdecznie
    gamma

    OdpowiedzUsuń