Tego dnia panna młoda wstała wcześnie, by przygotować się na najważniejszy w jej życiu dzień. Do włosów przypięła welon, ubrała biały strój. Wsiadła na swój ślubny pojazd i wraz z orszakiem udała się na Rynek. Jeździła wśród gości weselnych, pozowała do zdjęć z piratami, uśmiechała się dookoła bardzo szczęśliwa. Niestety jej rower nie spełniał wymogów prawa, zapisanych gdzieś w dużych księgach.




*orszak na Rynku oznaczał, że właśnie nadeszło apogeum Juwenaliowego upojenia
Nie ma to jak juwenalia;)
OdpowiedzUsuń- Józiu, sprawdź czy mamy takie cuś w liście pojazdów dozwolonych do jazdy po rynku?
OdpowiedzUsuń- Hmmm, hmmm... to nie to... o jest! Radziecki prototyp tankietki powietrznodesantowej. Proponuję zamknąć pannę młodą jako szpiega.
od właściciela roweru wiem, że panna młoda dostała mandat. dura lex, sed lex niestety
OdpowiedzUsuń